STRONA GŁÓWNA

 

O KLUBIE

 

ZARZĄD

 

HISTORIA

 

SPONSORZY

 

PISZĄ O NAS

 

GALERIA

 

SENIORZY

              Kadra

              Wyniki

              Tabela

              Statystyka

              Sparingi

              Wywiady

JUNIORZY

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

TRAMPKARZE

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namysłów

 

11.04.2009

sobota
godz.14.00


 

Start Namysłów

2

:

1

Start Galmet Bogdanowice

Rafał Simlat - 59 min.

 

Zbigniew Pabiniak - 85 min.

1 : 0

1 : 1

2 : 1

 

Mateusz Mikler - 30 min.

 Piotr Szota

Marcin Zagwocki

Piotr Gołębiowski

Żółte kartki

---

---

Czerwone kartki

---

Sędziowie:

Daniel Panek

Sebastian Uznański

Jacek Tobiś                (Olesno)

 

Widzów:

600

       
    LKS Start Galmet Bogdanowice    
       
                   
  13-M.KRUPA 11-W.FRYDRYK  
       
             
  10-M.BALCER 14-M.MIKLER 2-M.GUŻDA 9-P.JAMUŁA  
    (77' A.MACHULAK)      
                   
    7-G.LICHWA (K)    
             
      18-M.WICIAK      
  3-M.STUPEK   8-P.BARANOWSKI  
          (69' 17-W.MASŁOWSKI)  
                 
        1-T.GORCZOWSKI        
  Trener: Marek Malewicz            

Namysłów: Paweł Kuleszka - Rafał Żołnowski, Piotr Szota, Piotr Gołębiowski, Tomasz Kozan (k), Jakub Kubaczyński (88' Damian Matłosz), Marcin Zagwocki, Krzysztof Iwanowski (90' Bartłomiej Maciejewski), Andrzej Moskal (76' Kamil Hołub), Rafał Simlat, Zbigniew Pabiniak

Trener: Krzysztof Gnacy

    Celem podopiecznych Marka Malewicza w hicie 19 kolejki było z pewnością nie przegrać na boisku wice lidera, a stało się jednak inaczej i nie pomogła nawet regularna forma strzelecka Mateusza Miklera, który w czwartym kolejnym meczu strzelił swoją trzecią bramkę. Jeśli spotyka się wice lider z liderem ligowej tabeli, to zawsze możemy być świadkami zaciętego i emocjonującego meczu i nie inaczej było tym razem.  Namysłowianom potrzeba było aż szóstego spotkania, aby pokonać swojego imiennika i stało się to właśnie w minionej kolejce. Mimo porażki nasza drużyna utrzymuje nadal wysoką przewagę - nad drugim Startem Namysłów 8 pkt, trzecią Swornicą Czarnowąsy aż 13 pkt.). Okazja do podreperowania punktowego konta już w najbliższą niedzielę ze Starościnem, z którym jesienią, po golu Wieśka Frydryka wygraliśmy 1:0.

Konfrontacja, aktualnie najlepszych drużyn ligi przysporzyła licznie zgromadzonym kibicom na stadionie w Namysłowie sporych emocji. Choć w I połowie nie padła żadna bramka, to akcji z obu stron i ciekawych spięć nie brakowało. Widać było, że nastawienie obu drużyn do siebie było dość asekuracyjne, drużyny wzajemnie się „badały” i czekały na błąd rywala, a sytuacji do strzelenia gola było, co najmniej parę.

Pierwsi sygnał do ataku dali nasi zawodnicy, ale szarżującego w polu karnym namysłowian Wieśka Fryderyka skutecznie powstrzymał Paweł Kuleczka. Nasz napastnik był pieczołowicie pilnowany przez defensorów gospodarzy, którzy w pamięci mają jeszcze jesienny mecz w Bogdanowicach, w którym ulegli Bogdance 4:6, a katem czerwono-czarnych w tym meczu był właśnie „Wiera” – strzelec 4 goli. Następnie, raz po raz na przemian ataki przeprowadzali to jedni, to drudzy, ale bez efektów. Najbliżej strzelenia gola dla naszej drużyny był pod koniec I połowy Marcin Gurda – jednak atomowe uderzenie Marcina z rzutu wolnego zatrzymało się na słupku bramki Pawła Kuleczki, którego w zeszło sezonowym meczu na własnym stadionie nasi zawodnicy pokonali aż czterokrotnie. Tym razem miejscowy bramkarz, poza paroma drobnymi błędami zaprezentował się z dobrej strony, z resztą jak nasz Tomek Gorzowski, którego puszczone dwa gole na pewno nie obciążają jego konta, a w wielu sytuacjach pewnymi interwencjami zażegnywał niebezpieczeństwo.

Pierwszy gol spotkania padł po niespełna godzinie gry. Wtedy to w pole karne dośrodkowywał Kubaczyński, piłka z kozłowała tuż przed Przemkiem Baronowskim, który źle obliczył jej lot, a będący za plecami naszego obrońcy, trzeci strzelec ligi Rafał Simlat, skrzętnie wykorzystał ten prezent i strzałem z pierwszej piłki nie dał „Gorowi” szans na skuteczną interwencję. Po tym straconym przez naszą drużynę golu, Bogdanka przejęła inicjatywę i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 73 min. Mateusz Mikler w polu karnym opanował podaną do niego piłkę przy końcowej linii boiska i gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania na przedpole Kuleczki – „Matis” zdecydował się na strzał tuż przy krótkim słupku i tym samym zupełnie zaskoczył golkipera namysłowian i jego kolegów z drużyny. Był to 50 gol strzelony przez zawodnika Bogdanki w bieżących rozgrywkach. Większa była by z niego radość, gdyby dał on przynajmniej 1 punkt, ale na 5 minut przed końcem meczu weteran piłkarskich boisk prawie 44-letni Zbigniew Pabiniak rozwiał nasze nadzieje na końcowy dobry wynik. Z lewej strony boiska ponownie asystę (jak to miało miejsce przy pierwszym golu dla Namysłowa) zanotował Jakub Kubaczyński, który dośrodkował piłkę w nasze pole karne, a tam Marcin Stupek nie przypilnował Pabiniaka, który strzałem głową zdobył zwycięską bramkę dla swojej drużyny. Tym razem Tomek Gorzowski nie miał najmniejszych szans na obronę, a, że do końca meczu nie padła już żadna bramka mecz zakończył się jedno bramkowym zwycięstwem gospodarzy.

 

 

 (BO.S.)

Pomeczowe opinie:

Marek Malewicz (trener Startu Bogdanowice):

"Muszę przyznać, że rzeczywiście oprawa stworzona przez namysłowskich kibiców była bardzo fajna i efektowna. Zresztą atmosfera w ciągu całych 90 minut mogła się podobać, gdyż doping miejscowych nie ustawał. Sam mecz mógł się kibicom podobać, bo były bramki i emocje do ostatniej minuty. Namysłowianie pokazali, że są wiceliderem "pełną gębą" i faktycznie zasługują na drugą pozycję w lidze. Można powiedzieć, że w czasie gry obie jedenastki stworzyły sobie sytuacje do strzelenia bramek, jednak gospodarze zdobyli jednego gola więcej i dlatego wygrali. Szczerze gratuluję Namysłowowi wygranej i życzę im awansu do III ligi. Zasłużyli na to."

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krzysztof Gnacy (trener Startu Namysłów):

"Uważam, że po słabym meczu w Nysie, musiało nastąpić przełamanie. Zresztą, jak powszechnie wiadomo, większość drużyn szczyt formy szykuje na dalszą część rozgrywek, a nie na jej początek, dlatego też i nasze pierwsze mecze dalekie były od ideału. Dziś stworzyliśmy sobie kilka sytuacji podbramkowych, dlatego twierdzę, że z przebiegu gry jak najbardziej zasłużyliśmy na 3 punkty. I nie ma tu znaczenia, czy wygraliśmy jedną bramką, czy mogliśmy wygrać wyżej. Dziś najważniejsze było zdobycie kompletu punktów, i zespół cel zrealizował. Można powiedzieć, że wreszcie para nie poszła w gwizdek, lecz w tłoki, a kibice mieli okazję zobaczyć, że tak faktycznie było. Trzeba namysłowskim kibicom bardzo podziękować za doping. Tym większą mam satysfakcję z ich wsparcia, że nie dość, że jest ich coraz więcej, to jeszcze kibicują w sposób kulturalny. Nie słychać, żadnych bluzgów czy wyzwisk, a takie zachowanie, to już swoisty znak jakości. Widać, że interesuje ich mocne wspieranie swojego klubu, a nie skupianie się na ubliżaniu rywalowi."

 
Relacja z meczu: NTO z dnia 14.04.2009

Ze strony NKS Start Namysłów: obejrzyj skrót meczu

Zapraszamy na Galerię z meczu dwóch zawodowych fotografów

 

W obiektywie

Krzysztofa Norberta Wolfa

 

W obiektywie

M.Piechaczka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

GALMET            GALMET            GALMET            GALMET             GALMET             GALMET             GALMET            GALMET