|
Kiedy w 58
minucie meczu Mateusz Krupa pięknym strzałem z woleja zdobył
pierwszego gola meczu, wszyscy spodziewali się kolejnych bramek
i zwycięstwa Bogdanki. Lecz tylko 3 minuty cieszyliśmy się
prowadzeniem, gdyż Starościn za sprawą Adama Justyńskiego
najpierw doprowadził do wyrównania, a w doliczonym już czasie
gry Krzysztof Raduchowski dobił naszą ekipę, po zwycięskim dla
gości golu. Po tej kolejce nasza przewaga nad drugim Startem
Namysłów zmalała do 5 punktów, natomiast nad trzecimi Olimpią LB
i Piastem Brzeg ta różnica to już 12 punktów.
W I
połowie spotkania nasi zawodnicy mogli i powinni strzelić, co
najmniej 2 gole i spokojnie kontrolować przebieg tego meczu, a
tak ... jak nie dasz, to dostaniesz.
W 5 minucie Wiesiek Frydryk stanął oko w oko z bramkarzem
gości Wojciechem Stasiowskim, lecz jego lekki strzał z łatwością
wyłapał golkiper Starościna. 5 minut później „Wiera” spod linii
końcowej zagrał piłkę pod nogi Mateusza Miklera, ten mocno
uderza wzdłuż bramki, a, że nikt z lewej strony nie zamknął tej
akcji, to piłkę przejęli defensorzy gości. W 12 minucie szybki
Rafał Samborski urwał się na prawej flance, podciągnął piłkę pod
nasze pole karne, lecz jego mocny strzał przeleciał nad
poprzeczką. Następnie było dużo ruchu i szybkich wymian podań,
głównie ze strony zawodników Bogdanki, ale nic z tego nie
wynikało. Po pół godzinie meczu gola powinien zdobyć Mateusz
Mikler. Z prawej strony pola karnego wszedł z piłką w pole karne
i na przeszkodzie „Matis” miał tylko bramkarza, który
instynktownie wybił piłkę po silnym strzale Mateusza. Chwilę
później Wiesiek Frydryk zagrał na jedenastkę do Piotra Jamuły,
ten natychmiast odegrał do Mateusza Balcera – ten zdecydował się
na uderzenie z pierwszej piłki, która minimalnie przeleciała nad
lewym okienkiem bramki Stasiowskiego. 5 minut przed końcem I
połowy jeszcze jedną okazję zaprzepaścił Wiesiek Fryderyk, który
zamiast uderzać z pierwszej piłki zdecydował się na jej
przyjęcie i jego nieczystą próbę strzału skutecznie zastopował
obrońca Starościna. W tej części meczu nasi zawodnicy częściej
byli w posiadaniu piłki, stwarzali groźniejsze sytuacje, które
jednak nie przyniosły efektu w postaci gola.
II połowa nie rozpoczęła się od jakichś
huraganowych ataków naszych zawodników, a była ona bardziej
wyrównana z akcjami jednych i drugich. W końcu w 58 minucie
meczu nieporadność swoich kolegów z drużyny przełamał Mateusz
Krupa, który wykorzystał wzorcową wrzutkę w pole karne Piotra
Jamuły i silnym strzałem z pierwszej piłki zdobył pięknego gola.
Wówczas wydawało się, że nasi zawodnicy pójdą za ciosem i będą
próbowali zdobyć kolejne gole, zwłaszcza, że goście przyjechali
z jednym zawodnikiem rezerwowym + bramkarz. Niestety dla nas,
jak się później okazało zawodnicy Starościna grając praktycznie
cały mecz w niezmienionym składzie dobrze znieśli trudy tego
meczu schodząc z boiska w glorii zwycięstwa nad liderem.
Bogdanka tylko 3 minuty cieszyła się z prowadzenia. W 61 minucie
zamieszanie w naszym polu karnym wykorzystał Adam Justyński,
który strzałem w górny róg nie dał szans Tomkowi Gorczowskiemu
na skuteczną interwencję, doprowadzając do wyrównania. Nasi
zawodnicy jeszcze nie otrząsnęli się po tym golu, a powinni już
przegrywać. Minutę później goście wyszli z kontrą, którą lewą
stroną przeprowadził kapitan Krzysztof Raduchowski i będąc w
polu karnym zagrał na prawo do niepokrytego Rafała Samborskiego,
a ten mając przed sobą … pustą bramkę, w tylko sobie wiadomy
sposób przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Zmasowana obrona
gości, którzy grali prostą piłkę i czyhali tylko na kontry,
sprawiała trudność naszym zawodnikom, którzy nie mogli się przez
nią przebić, a strzały, czy to Mariusza Waciaka z wolnych, czy
jego kolegów były niecelne, albo pewnie interweniował
Stasiowski. I gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem
punktów, zawodnicy Starościna zdecydowali się na kontratak prawą
stroną i będący na 14 metrze Krzysztof Raduchowski wykorzystał
niezdecydowanie naszych obrońców i strzałem w krótki róg zdobył
zwycięskiego, dla swojej drużyny gola. I co z tego, że z
przebiegu meczu nie zasłużyliśmy na porażkę, jak liczy się to,
co w bramce rywala, a w tej konfrontacji o jednego gola lepsi
byli zawodnicy Starościna. A my … cóż druga porażka pod rząd 1:2
na pewno boli, ale należy się po tym szybko pozbierać i
udowodnić, że był to tylko wypadek przy pracy.
Najbliższa
okazja do podreperowania konta punktowego – na wyjeździe w
Proślicach, następnie mamy 2 mecze u siebie już na początku maja
z Nysą i Olesnem.
(BO.S.) |