STRONA GŁÓWNA

 

O KLUBIE

 

ZARZĄD

 

HISTORIA

 

SPONSORZY

 

PISZĄ O NAS

 

GALERIA

 

SENIORZY

              Kadra

              Wyniki

              Tabela

              Statystyka

              Sparingi

              Wywiady

JUNIORZY

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

TRAMPKARZE

               Kadra

               Wyniki

               Tabela

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarnowąsy

 

09.05.2009

sobota
godz.17.00


 

Swornica Czarnowąsy

2

:

1

Start Galmet Bogdanowice

Jacek Przybył - 11 min.

Michał Zboch - 20 min.

1 : 0

2 : 0

2 : 1

 

 

Marcin Gużda - 26 min. (wolny)

Piotr Jeleniewski

Bartłomiej Jacek

Michał Zboch

Żółte kartki

Piotr Jamuła

Wiesław Frydryk

Marcin Gużda

---

Czerwone kartki

---

Sędziowie:

Tomasz Felusiak

 

               (Kluczbork)

 

Widzów:

150

       
    LKS Start Galmet Bogdanowice    
       
                   
  14-M.MIKLER 11-W.FRYDRYK  
       
             
  13-M.KRUPA 2-M.GUŻDA 7-G.LICHWA (K) 10-M.BALCER  
        (55' 6-R.TURSKI)  
                   
    8-P.BARANOWSKI    
      (61' 17-W.MASŁOWSKI)      
      18-M.WICIAK      
  4-M.STUPEK   9-P.JAMUŁA  
  (45' R.ANTOSZCZYSZYN)          
                 
        12-J.RYNCARZ        
  Trener: Marek Malewicz            

Czarnowąsy: Patryk Kupiłas – Piotr Jeleniewski (90’ Michał Sadowski), Bartłomiej Jacek, Arkadiusz Aleksandroff, Sebastian Polok, Maciej Goncik, Michał Zboch, Łukasz Wilczek, Henryk Furman (80’ Łukasz Bachleda), Jacek Przybył (83’ Daniel Suchocki), Tomasz Skrzypczyk (87’ Łukasz Leś)

Trener: Wojciech Lasota

Nasi zawodnicy przystąpili do tego meczu wyraźnie sparaliżowani, choć nie bardzo wiadomo, co mogło być tego powodem. Gdyby nie fenomenalna forma w bramce Jurka Ryncarza porażka Bogdanki mogła być jeszcze bardziej dotkliwsza. Szwankowała przede wszystkim obrona, która w niczym nie przypominała monolitu z ostatnich meczy.

            Od początku spotkania wyraźnie więcej ochoty do gry okazywali gospodarze tego meczu i już w 3 minucie po rzucie rożnym zawodnik miejscowych minimalnie chybił po strzale z głowy. Ale już po 11 minutach Swora dopięła swego, po tym jak Jacek Przybył z linii 16 metra z pierwszej piłki uderzył na naszą bramkę nie do obrony i miejscowi mogli cieszyć się z prowadzenia. Ledwo nasi zawodnicy wznowili piłkę ze środka boiska, a żółto – niebiescy ponownie wyprowadzili kontrę i uderzenie Aleksandroffa minimalnie minęło lewy słupek bramki Ryncarza. W tym czasie gry nasi zawodnicy ani razu nie zagrozili bramce młodziutkiego Patryka Kupilasa Dopiero w 17 minucie na rajd lewą stroną boiska zdecydował się Mateusz Mikler, ale został wyraźnie przed samym polem karnym nieprzepisowo powstrzymany przez Michała Zbocha, za co sędzia ukarał go żółtą kartką. Rzut wolny wykonywał Wiesiek Frydryk, uderzył piłkę na prawy słupek, ta jeszcze przed Kupilasem z kozłowała, lecz próbę dobitki naszego zawodnika przerwał gwizdek sędziego – spalony. W 20 minucie przegrywaliśmy już 2:0. Tuż przy linii autowej zawodnika Swory faulował Piotr Jamuła i gospodarze wykonywali rzut wolny. Wstrzeloną w pole karne piłkę nasi defensorzy wybili za lekko przed własne pole karne, a tam najlepszy strzelec Swornicy Michał Zboch huknął futbolówkę z pierwszej piłki i nasz golkiper, dodatkowo oślepiony przez ostre słońce nawet nie zareagował. Trener Marek Malewicz nie wierzył własnym oczom, co wyrabiają jego podopieczni i z ławki rezerwowych do naszych zawodników padały ostre sugestie, które jednak w naszej grze niewiele zmieniły. Małym przerywnikiem w naszej bezradności okazała się 26 minuta -  to, co się nie udało z akcji, powiodło się ze stałego fragmentu gry. Na lewej flance szybkiego Mateusza Miklera ponownie brutalnie zastopował, tym razem Bartłomiej Jacek, i za to zagranie otrzymał od sędziego żółtą kartkę. Około trzech metrów od linii autowej wolnego wykonywał Marcin Gużda i gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania „Nino” zdecydował się na bezpośredni strzał z 25 metra i piłka ku zaskoczeniu miejscowych wylądowała w okienku bramki. Taki obrót sprawy powinien naszych graczy zmotywować do bardziej aktywnej gry, ale wyraźnie nie był to udany mecz Bogdanki. Inicjatywa w tym meczu nadal należała do czarnowąsan. W 31 minucie spotkania na prawej stronie piłkę traci Mateusz Balcer i Maciej Goncik samotnie pomknął na bramkę „Jozina”, a jego strzał z 16 metra minimalnie minęło prawe spojenie słupka z poprzeczką. 6 minut później niezdecydowane wyjście naszego bramkarza powinien wykorzystać Tomasz Skrzypczyk ale naciskany przez naszego obrońcę czubkiem buta strzela obok bramki. W ostatnich minutach I połowy tylko znakomitym interwencjom naszego golkipera zawdzięczamy, że nie straciliśmy kolejnych bramek. Najpierw Zboch niczym slalomista z łatwością minął Marcina Stupka i Przemka Baranowskiego, następnie mając przed sobą tylko Ryncarza uderzył piłkę w długi róg, lecz Jurek czubkiem palców najpierw sparował to uderzenie, a następnie złapał piłę w swoje ręce. Po chwili jeszcze raz wybronił piłkę na rzut rożny po silnym uderzeniu zawodnika Swory z prawej strony pola karnego. Pomimo licznych sytuacji pod naszą bramką na przerwę nasi zawodnicy mogli i powinni schodzić przy wyniku remisowym. W doliczonym już czasie gry Bogdanka miała dwie wyborne okazje bramkowe. Najpierw Mateusz Mikler „obrobił” w polu karnym dwóch zawodników Swory i z narożnika pola karnego minimalnie przeniósł piłkę nad okienkiem bramki Kupilasa, a po chwili duży błąd popełnił zawodnik gospodarzy – zagrał piłkę niemal z połowy boiska do swojego bramkarza, jednak przechwycił ją Wiesiek Frydryk i z okolicy 11 metra przez nikogo nie atakowany silnie uderzył, ale wysoko nad poprzeczką. Była to najlepsza okazja dla Bogdanki w całym meczu na gola z akcji.

Bardzo burzliwie było w przerwie w naszej szatni. Marek Malewicz słusznie miał wiele ostrych uwag i słów krytyki do większości naszych zawodników, którzy zrobili sobie z tego meczu majowy piknik, zupełnie nie przykładając się do gry. Pierwszą reakcją kadrową było ściągnięcie z boiska rutynowanego, choć nie najlepiej czującego grę w tym spotkaniu Marcina Stupka, a zastąpił go Ryszard Antoszczyszyn, dla którego był to pierwszy mecz w obecnych rozgrywkach. Do zmiany nadawał się też Przemek Baranowski, ale na tak odważne posunięcie trener nie mógł się zdecydować, gdyż należało by mieć wartościowych zmienników, a z tym jest różnie.

W II połowie mieliśmy zobaczyć odmienioną Bogdankę i ta część gry była już w naszym wykonaniu dużo lepsza od pierwszych 45 minut, choć na kolana gospodarzy nie powaliła. Już pierwsza akcja po przerwie mogła dać naszym zawodnikom wyrównanie, ale strzał „Wiery” miejscowy bramkarz z trudem wybronił na rzut rożny. 5 minut później z centrą Marcina Gużdy z lewej strony boiska minęli się wszyscy zawodnicy w polu karnym Swory, strzał zamykającego to podanie Piotra Jamuła obrońca z bramki wybija na róg. Minutę później popularny „Zajec” w polu karnym gospodarzy trafia piłką w rękę jednego z zawodników Swornicy, ale sędzia jest obojętny na to zdarzenie i odgwizduje tylko rzut rożny. W 54 minucie błąd Baranowskiego, który traci piłkę na rzecz Skrzypczyka, ten zawodnik wychodzi sam na sam z naszym bramkarzem, który wybrania stu procentową sytuację gospodarzy. 2 minuty później na strzał z dystansu zdecydował się Marcin Gużda, ale piłka minimalnie mija lewy słupek sworniczan. W 63 minucie Wiesiek Fryderyk próbował strzału przewrotką po rożnym wykonywanym przez Piotra Jamułę – strzał przyblokowany i piłka po wybiciu przez obrońcę ląduje na aucie. 8 minut później nasz kapitan Grzegorz Lichwa strzelał z woleja zza pola karnego, ale silnie uderzona futbolówka przeleciała tuż nad poprzeczką bramki gospodarzy. Ostatnie 20 minut meczu to wymiana ciosów obu ekip. Widać było, że zawodnicy poszli na tzw. żywioł i akcje momentalnie przesuwały się z jednej bramki pod drugą, jednak bez efektów. W doliczonym już czasie gry przez bardzo słabo spisującego się w tym spotkaniu sędziego z Kluczborka – Tomasza Felusiaka (podejmował wątpliwe decyzje w obie strony) gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. Sworniczanie, wykonywali wątpliwy rzut wolny, po rzekomym nieprzepisowym zagraniu naszego zawodnika 2 metry od linii pola karnego. Uderzona piłka otarła się jeszcze od naszego zawodnika, zmyliła Jurka Ryncarza, który instynktownie podbił piłkę, która odbijając się od wewnętrznej części poprzeczki trafiła jeszcze pod nogi wprowadzonego 5 minut wcześniej Łukasza Lesia, jednak ponownie nasz golkiper w beznadziejnej sytuacji cudem broni jego dobitkę, zasługując na miano pierwszoplanowej postaci w drużynie Bogdanki. Za ten mecz Jurek na pewno nie może się wstydzić, a puszczone w pierwszych 20 minutach dwie bramki z całą pewnością nie obciążają jego konta.

Porażka, jak każda na pewno boli, ale ta została osiągnięta w bardzo złym stylu i do meczu z czerwoną latarnią ligowej tabeli w najbliższą niedzielę – Motorem Praszka trzeba odmienić oblicze drużyny i nie pozostaje nic innego jak tylko wygrać, na co gorąco wszyscy w Bogdanowicach liczą. Do tego spotkania nasza drużyna przystąpi bez ukaranego żółtą kartką w Czarnowąsach najlepszego strzelca Bogdanki i całej ligi Wieśka Frydryka, co wietrzy szansę innym zawodnikom do zaprezentowania kunsztu strzeleckiego.

 (BO.S.)

Relacja z meczu: NTO z dnia 11.05.2009

 
GALMET            GALMET            GALMET            GALMET             GALMET             GALMET             GALMET            GALMET