|
Nasi
zawodnicy ze świeżo upieczonymi zawodnikami ligi okręgowej -
Zrywem Wysoka w pełni zrehabilitowali się za sparingową porażkę
z początku roku i po dwóch golach Mateusza Miklera, oraz jednym
Marcina Gużdy i Pawła Papugi pokonali gospodarzy 4:1.
Podopieczni Marka Malewicza pokazali w Wysokiej szybką i
kombinacyjną grę i co ważne skuteczną.
Z
meczu na mecz forma naszych zawodników zwyżkuje, może jeszcze to
nie ideał, ale szybkość i pomysłowość niektórych akcji,
dochodzenie do pozycji strzeleckich, mądra gra poszczególnych
formacji napawa optymizmem przed pierwszym ligowym meczem w
Brzegu.
Analogicznie, jak to miało miejsce w poprzednim sparingu w
Rybniku - Marek Malewicz na I połowę desygnował, jak się wydaje
najmocniejszy skład z wszystkich obecnych zawodników i nie
dokonywał w pierwszych 45 minutach żadnych zmian. Już w 9
minucie Grzegorz Lichwa zagrał piłkę na prawą stronę do Dawida
Komarnickiego, który z pierwszej piłki odegrał ją do Mateusza
Miklera, którego strzał z pola karnego broni bramkarz. Lecz, to
co nie udało się za pierwszym razem znalazło swój finał chwilę
później. Mateusz Krupa zagrał piłkę wzdłuż pola karnego do
wychodzącego Mateusza Miklera, a ten mając przed sobą tylko
bramkarza nie dał mu szans na skuteczną obronę i Bogdanka objęła
prowadzenie 1:0. Już 5 minut po tym golu Bogdanka prowadziła
2:0. Przemek Baranowski w swoim stylu mocno wrzucił piłkę z autu
w pole karne, a tam Marcin Gużda trąca głową piłkę, która wpadła
do siatki bramkarza Wysokiej. W 18 minucie meczu wyborną paradą
popisał się nasz bramkarz, broniąc groźne uderzenie z rzutu
wolnego, tuż przy słupku. W 26 minucie Mariusz Wiciak zagrał
piłkę daleko do przodu, dopada do niej "Matis" i po minięciu
bramkarza piłkę zmierzającą do bramki z linii bramkowej wybija
obrońca gospodarzy.
7
minut po przerwie odrobinę szczęścia zabrakło Przemkowi
Baranowskiemu, gdy po uderzeniu głową piłka minimalnie
przeleciała nad poprzeczką. Aktywny w tym meczu duet Mikler -
Jamuła przeprowadził kolejną szybką akcję w 55 minucie, lecz
piłka po uderzeniu tego drugiego wylądowała na bocznej siatce. W
58 minucie gospodarze strzelili kontaktowego gola, po tym jak
Marcin Stupek popełnił jeden z nielicznych błędów, stracił piłkę
i zawiązała się dwójkowa akcja Zrywu, zakończona celnym
uderzeniem pod poprzeczkę i Tomek Gorczowski musiał wyjmować
piłkę z siatki. w 61 minucie dogodną okazję zmarnował Mateusz
Mikler, dobrze obsłużony przez Grzegorza Lichwę, zdecydował się
na uderzenie z 16 metrów, ale piłka o centymetry minęła
poprzeczkę gospodarzy. Skutecznie zakończyła się akcja
wspomnianego ostatnio duetu na 20 minut przed końcem meczu. Z
własnej połowy Mariusz Wiciak zagrał dokładną długą piłkę do
Grzegorza Lichwy, a ten tuż spod linii końcowej idealnie zagrał
piłkę na 10 metr wprost na głowę Mateusza Miklera, który
precyzyjnym uderzeniem wpakował po raz trzeci piłkę do bramki. W
75 minucie na boisku pojawił się rezerwowy Paweł Papuga i już po
5 minutach mógł cieszyć się ze zdobytego gola. Również
wprowadzony w II części gry Mateusz Balcer zagrał prostopadłą
piłkę w kierunku Pawła Papugi, a ten wyszedł na czystą pozycję
strzelecką sam na sam z golkiperem miejscowych i z okolicy 18
metra lobem pokonał bramkarza i ustalił końcowy wynik meczu na
4:1 dla Bogdanki.
Zwycięstwo naszej drużyny było w pełni zasłużone i ani przez
moment nie podlegało dyskusji. Cieszy dobra dyspozycja
strzelecka i sposób w jaki zdobyto gole.
(BO.S.) |